Kim Jennie urodziła się 16 stycznia 1996 roku w Seulu, w Korei Południowej, jest jedynaczką. Kiedy miała osiem lat pojechała z rodziną na wycieczkę do Australii i Nowej Zelandii. Podczas pobytu w Nowej Zelandii jej matka zapytała ją, czy podoba jej się to miejsce i czy chce zostać, Jennie odpowiedziała „tak”. Koszty życia w Korei Południowej: Bilet w jedną stronę (lokalny) 3,9 zł (1,3 tys. KRW) Karnet miesięczny (standardowa cena) 170 zł (54 tys. KRW) Benzyna (1 litr) 5,3 zł (1,7 tys. KRW) Volkswagen Golf 1.4 90 KW (lub podobny nowy samochód) 120 tys. zł (38 mln KRW) Chociaż oba kraje są w stanie wojny technicznej, firmy z Korei Południowej zatrudniają pracowników z Korei Północnej w kompleksie przemysłowym Kaesong. ZA raport z NPR Mówi, że te miejsca pracy są jednymi z najlepszych w Korei Północnej, nie tylko ze względu na dobre wynagrodzenie, ale także na doskonałe warunki pracy. Fast Money. Ostatnio otrzymałam sporo pytań z Polski na temat życia w Korei Południowej w związku z napiętą sytuacją pomiędzy Koreą Północną, a Stanami Zjednoczonymi. Jak większość zainteresowanych zapewne wie, Korea Południowa i Północna nadal są w stanie wojny. Jak więc żyje się nam, Polakom w tym niebezpiecznym kraju? Odpowiedz jest prostsza niżby się mogło wydawać. Zupełnie zwyczajnie. Nie ma ludzi chowających sie ze strachu w piwnicach, robiących zapasy na czas wojny, nie ma nawet zbyt wiele informacji w internecie na ten temat. W zupełnym przeciwieństwie do Polski gdzie media kreują wizerunek Korei jako kraju przepełnionego lękiem przed zbliżającym sie konfliktem. Dyskusje owszem są, ale głownie na forum politycznym, w wiadomościach, telewizji i wśród wojska. Nie dyskutuje się o wojnie przy kieliszku soju, ani w zaciszu domu. Przyjrzyjmy się za tym czym żyje Korea Południowa sprawdzając wyszukiwania na 1. Na pierwszym miejscu mamy informacje o tym jak dziewczyny z gimnazjum w Busan pobiły inna dziewczynę 2. Informacje związane z nowym filmem. 3. Informacje o celebrytce 10. Wolny wtorek z okazji święta Chuseok Jeszcze jednym poważnym tematem, który ostatnio króluje w wiadomościach są toksyczne podpaski, w których wykryto substancje mające negatywny wpływ na organizm. Gdzie w tym wszystkim wojna? Wojna jest, ale gdzieś głębiej i nie wyciągnięta na pierwszy plan życia codziennego. Ludzie jedzą, piją, strajkują, uczą się, bawią i absolutnie nie panikują w sprawie konfliktu. Jednym z tych przykładów jest organizowany co roku od 1972 roku dryl, podczas którego obywatele powinni rzucić to czym akurat się zajmują i zejść do schronów. W tym roku 22 sierpnia o 14 również odbyło się tego typu szkolenie z dodatkowym użyciem samolotów i bomb dymnych. Jaka była reakcja społeczeństwa? Część skomentowała, że nawet nie usłyszeli alarmu, niekórzy pracownicy firm nie ruszyli się sprzed komputerów, bo przecież to czego nie zrobią trzeba będzie skończyć na nadgodzinach, turyści wpatrywali sie z niezrozumieniem w niebo, a część przechodniów, uczniowie i niektórzy obywatele, którzy akurat natknęli się na policje zostali nakłonieni do zejścia do schronów. Korea tętni życiem, przyjemuje turystów, a ludzie leniwie wylegują się nad rzeką. Znalezienie takich karykatur też nie jest niczym specjalnym. A co Wy myślicie o sytuacji w Korei Południowej? Czy mimo ostrzeżeń przylecielibyście tu na wakacje? "W przyszłym tygodniu podpiszemy umowę z Koreą Południową ws. nabycia na rzecz Wojska Polskiego sprzętu wojskowego, broni, sprawdzonej broni, bo taką sprawdzoną bronią jest broń koreańska" - powiedział Błaszczak na piątkowym briefingu. Podkreślił, że chodzi o czołgi K2, armatohaubice K9 oraz trzy eskadry samolotów FA-50. Wicepremier podkreślił, że jeszcze w tym roku do Polski trafią pierwsze armatohaubice i czołgi, a w przyszłym roku - pierwsze egzemplarze samolotów. "W związku z tym skokowo przyrosną zdolności obronne Rzeczypospolitej Polskiej. Zależy nam na czasie, jesteśmy świadomi wyzwań, jakie stoją przed Polską związanych z wojną na Ukrainie, zdajemy sobie sprawę z agresywnej polityki (Władimira) Putina, z odtwarzania imperium rosyjskiego przez Putina" - wskazywał wicepremier. "Naszym celem jest odstraszenie agresora i wzmocnienie Wojska Polskiego w tak dużej skali, jak to jest tylko możliwe" - zaznaczył. Błaszczak podkreślił, że umowa to rezultat jego tegorocznej wizyty w Seulu oraz rozmów z koreańskim ministrem obrony narodowej. "Wykorzystamy maksymalnie moce produkcyjne polskiego przemysłu zbrojeniowego, a więc zamówimy tak dużo, jak to będzie możliwe, armatohaubic w polskim przemyśle zbrojeniowym. Natomiast to, co związane jest z bardzo krótkim czasem pozyskania tego sprzętu powoduje, że część tej produkcji, szczególnie w pierwszej fazie, będzie wykonana w Korei Południowej" - powiedział. Jak mówił, również czołgi w pierwszej fazie będą wyprodukowane w Korei Południowej, a kolejne egzemplarze będą produkowane w Polsce. Błaszczak podkreślił, że są prowadzone rozmowy między Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ) a firmami koreańskimi w sprawie produkcji, a później serwisowania tego sprzętu. Źródło: PAP W Korei Południowej najbardziej zaskoczyła i jednocześnie spodobała mi się koreańska kultura. Byłam wręcz zachwycona widząc jak uporządkowany jest to kraj, jak wiele sfer życia jest dobrze zorganizowanych, jak ludzie stosują się do obowiązujących zasad. Uwielbiałam obserwować zachowanie Koreańczyków i szczerze mówiąc, wiele moglibyśmy się od nich nauczyć. Zobaczcie czym zaskoczyła mnie Korea Południowa podczas pierwszej podróży. Spis treści1 Wszechobecne kolejki2 Zakaz palenia w miejscach publicznych3 Tradycyjne stroje4 Dbanie o higienę5 Praca drugim domem6 Unikanie cyfry 47 Piętrowe parkingi8 Wizyty u lekarza9 Zielone słodycze10 Przemili ludzie11 Maski gazowe i schrony12 Sklepowi naganiacze13 Używanie telefonów Wszechobecne kolejki Koreańczycy potrafią stać w kolejkach. Jeszcze przed wjazdem pociągu na peron, ludzie ustawiają się w kolejce w wyznaczonych miejscach, w których otworzą się drzwi. Nawet chcąc wjechać schodami ruchomymi, czekają w kolejce. W godzinach szczytu metrem jeżdżą prawdziwe tłumy, ale dzięki porządkowi nikt się na ciebie nie napycha, nikt po tobie nie depcze. Powód stania w kolejce już na peronie jest jeszcze jeden. Koreańczycy wręcz biegną do miejsc siedzących. Trudno im się dziwić, podróże metrem zajmują często sporo czasu. Gdy jakieś miejsce się zwolni, nie pozostaje puste przez dłużej niż kilka sekund. Jednocześnie, absolutnie nikt nie zajmuje miejsc specjalnie wyznaczonych dla osób starszych, z niepełnosprawnością i kobiet w ciąży. Te czekają na osoby, które naprawdę muszę w pociągu usiąść. W Polsce w teorii też takie miejsca istnieją, jednak zazwyczaj ktoś na nich siada i kobieta w ciąży czy osoba starsza musi prosić o ustąpienie miejsca. W Korei nikt kto nie należy do uprzywilejowanej grupy, na takim miejscu nie usiądzie. Zakaz palenia w miejscach publicznych Tak, u nas też taki istnieje. Niewiele jednak osób się do niego stosuje. Wszędzie można zobaczyć osoby palące na przystankach autobusowych lub po prostu idące ulicą z papierosem. W Korei takie rzeczy się nie zdarzają. Co chwilę na chodnikach można zobaczyć znaki przypominające o zakazie palenia. Jak w takim razie radzą sobie palacze? O tym też w Korei pomyśleli. Na ulicach w Seulu znajdują się specjalne strefy dla palaczy. Można tam wejść, zapalić, a następnie iść dalej. Dzięki temu osoby niepalące nie muszą wdychać dymu tytoniowego na każdym kroku. Tradycyjne stroje Koreańczycy bardzo są dumni ze swojej kultury i tradycji. Uwielbiają pokazywać też swoje tradycyjne stroje! Zwiedzając liczne w Seulu pałace, z pewnością natkniecie się na ludzi ubranych w hanbok, tradycyjny koreański strój. Poza tym ludzie chętnie pozują do zdjęć. Przeróżne wzory, kolory i kroje zachęcają turystów do wynajmowania kostiumów i robienia sobie w nich sesji zdjęciowych. Wcale im się nie dziwię. Stroje są przepiękne. Dbanie o higienę Zdecydowanie jest w Korei na wyższym poziomie. Po pierwsze wszechobecne toalety z licznymi opcjami strumieni wody i suszenia. Niby nic takiego, a jednak świetne rozwiązanie podnoszące poziom higieny. Poza tym całkiem normalne jest tam mycie zębów po posiłku. W pracy, po lunchu, Koreańczycy kierują się do łazienki, żeby umyć zęby. Jest to jak najbardziej powszechne i normalne. W Polsce nie spotyka się tego zjawiska na tak dużą skalę. Praca drugim domem Jeśli już wspomniałam o pracy to warto też powiedzieć coś o innych zwyczajach z nią związanych. Koreańczycy traktują swoje miejsce pracy trochę jak drugi dom. W końcu spędzają tam sporo czasu. Nie oznacza to, że pracują bardziej efektywnie, ważne jest, że wygląda jakby dużo pracowali. W związku z tym, w pracy mają czuć się swobodnie i wygodnie. Całkiem normalne jest więc, że po biurze chodzą w eleganckich ubraniach i… klapkach. Dlaczego nie? Do tego dekorują swoje biurka ustawiając na nich liczne maskotki, rośliny i figurki ulubionych bohaterów filmowych. Unikanie cyfry 4 Podobnie jak w Chinach, w Korei Południowej w wielu budynkach cyfra 4 po prostu nie istnieje. Po koreańsku 4 brzmi tak samo, jak słowo „śmierć” więc kojarzy się negatywnie. W windach i hotelach piętro czwarte zastępowane jest literą „F”, od angielskiego słowa „four”. Lepiej nie kusić losu. Piętrowe parkingi W miastach, a szczególnie w Seulu, nie ma wiele miejsca na parkingi dla samochodów. Z pomocą przychodzą więc parkingi piętrowe. Mieszczą więcej samochodów i same zajmują niewielką przestrzeń. Idealne rozwiązanie w zatłoczonych miastach. Wizyty u lekarza Miałam pecha i przeziębiłam się w trakcie pobytu w Korei. Trochę niepewnie udałam się do prywatnej przychodni. Moje obawy były całkowicie niepotrzebne. Zostałam szybko przyjęta do lekarza i dostałam receptę na potrzebne leki. Pomimo tego, że lekarz wyjaśnił mi jakie tabletki będę musiała brać przez kilka dni, farmaceutka w aptece zrobiła dokładnie to samo. Dokładnie wytłumaczyła mi, po co przepisany mam każdy lek, jakie może mieć on skutki uboczne, po którym nie powinnam prowadzić samochodu. Dodatkowo zapisała mi na karcie nazwy leków po angielsku, a sama karta z lekami miała rysunki tabletek, aby nic się nie pomyliło. Leki zostały włożone w odpowiednie woreczki opisane kiedy należy je brać. Oddzielnie te po śniadaniu, obiedzie i kolacji. W efekcie dostałam tylko tyle tabletek ile było przepisane na recepcie. Zielone słodycze Wzorem Japonii, w Korei Południowej zyskały popularność słodycze z dodatkiem zielonej herbaty matcha. Można kupić zielone Kit Katy, tradycyjne desery lodowe, a nawet zielone… brownie. Zaskoczyło mnie, że smakuje naprawdę dobrze! Przemili ludzie Po prostu muszę o tym wspomnieć. Koreańczycy to przemili ludzie. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie zwracają na turystów zbyt dużej uwagi. To nie Indie czy Egipt gdzie ludzie wlepiają wzrok w cudzoziemców. Wystarczy jednak zapytać o drogę czy cokolwiek innego, a zawsze chętnie pomogą. Nawet jeśli nie znają angielskiego, znajdą sposób żeby pomóc. Kilka razy zdarzyło się też, że w metrze podszedł do mnie ktoś pytając, czy czegoś nie potrzebuję. Widocznie wyglądałam na wystarczająco zagubioną. Maski gazowe i schrony Na wielu stacjach metra w Seulu zobaczycie maski gazowe. Na wypadek pożaru czy ataku gazowego mieszkańcy mają zabezpieczenie w postaci takich właśnie masek, umieszczonych w różnych częściach stacji metra. Są to maski chroniące przed dymem, gazem chemicznym, biologicznym oraz radiologicznym. W mieście znajdują się też schrony mające zapewnić bezpieczeństwo przed możliwym atakiem ze strony Korei Północnej. Sklepowi naganiacze Jeśli wybierzecie się w Seulu na zakupy na Myeong-dong nie zdziwcie się widząc zawodowych naganiaczy stojących przed sklepami. Sklepy z kosmetykami prześcigają się w promocjach i ofertach. W jakiś sposób muszą klientów zachęcić, wymyślili więc, że przed sklepami będą stali pracownicy zachęcający do zakupów. Takie osoby po prostu stoją przed sklepem, głośną krzyczą, klaszczą, gwiżdżą czy prezentują przykładowe produkty. Czasem wciskają ci w ręce produkty o ich zdaniem interesującym działaniu. W tle widać panią reklamującą sklep z kosmetykami Używanie telefonów To jest właśnie rzecz, która nie podobała mi się w Korei. Ludzie bez przerwy korzystają z telefonów komórkowych. Jadąc metrem, trudno znaleźć czasem osobę nie patrzącą w ekran telefonu. Nie zrozumcie, mnie źle. W Polsce też ludzie korzystają z telefonów, czytają na nich artykuły, książki lub po prostu słuchają muzyki. W Korei Południowej jest to jednak praktykowane na znacznie większą skalę. Ludzie bez względu na wiek w trakcie podróży transportem publicznym wpatrują się w ekrany swoich smartfonów. Widziałam może dwie osoby czytające książki w metrze, a naprawdę często nim jeździłam. Problem widoczny jest do tego stopnia, że na chodnikach pojawiają się znaki przypominające o tym, żeby nie korzystać z telefonu, idąc. Podobne znajdują się nawet w toaletach. Jeśli wybierasz się do Korei Południowej koniecznie przeczytaj też artykuł z informacjami praktycznymi.

życie w korei południowej